Pełna sala i ludzie na schodach
Na stronie internetowej napisaliście „ograniczona liczba miejsc”, a sprzedaż odbywa się poprzez wiadomości. O piątej macie czterdzieści potwierdzeń i trzydzieści krzeseł. Część osób płaci na miejscu, część uważa, że wiadomość na Instagramie to rezerwacja.
To samo dotyczy sali, kręgielni i kursu. Przestrzeń ma określoną pojemność i równoległe terminy. Jeśli nie pilnuje ich system, pilnuje ich pamięć animatora.
Pojemność to cecha terminu, a nie zdanie na plakacie
Wydarzenie ma datę, godzinę i pojemność. Kolejna rezerwacja przekraczająca limit nie zostanie przyjęta, ponieważ obłożenie liczy się na podstawie rezerwacji, a nie na podstawie odczuć. Rezerwacje usług w określonych godzinach działają tak samo: kalendarz, termin i płatność z góry.
Kto zapłacił online, ma miejsce. Kto przyjdzie „tylko się rozejrzeć”, nie zobaczy w systemie wolnego miejsca, które już sprzedałeś komuś innemu. Przy wejściu sprawdzasz rezerwację, a nie listę w notatniku.
- Limit miejsc na wydarzeniu lub w lokalu
- Płatność online, zanim ktoś pojawi się u drzwi
- Brak możliwości dokonania kolejnej rezerwacji na już zajęty termin
- Ten sam kalendarz dla kursu, sali i degustacji
Co zrobić z osobami, które nie zmieszczą się
Gdy termin jest wyprzedany, kolejny gość otrzymuje inną godzinę lub inną datę. Nie sprzedajesz mu obietnicy, którą na miejscu będziesz musiał wycofać. Na tym polega cała różnica między biletem z limitowaną liczbą miejsc a plakatem, który jedynie opisuje ten limit.
